Nowy cennik za korzystanie z linii kolejowych: wzrost opłat dla przewoźników doprowadzi do zmniejszenia przewozów i w efekcie obniżenia wpływów PKP PLK.

Prezes Urzędu Transportu Kolejowego Krzysztof Dyl zatwierdził nowy cennik stawek za dostęp do infrastruktury kolejowej. Cennik – który wejdzie w życie 9 grudnia 2012 r. – wprowadza znaczące podwyżki opłat ponoszonych przez przewoźników zarówno pasażerskich, jak i towarowych za korzystanie z linii kolejowych zarządzanych przez spółkę PKP Polskie Linie Kolejowe. Według oficjalnych informacji PKP PLK, stawki wzrosną średnio o 4,77%. Tymczasem według Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych podwyżki dla poszczególnych przewoźników w rzeczywistości oznaczać będą wzrost wydatków o 15-19%. Zmiany cen na poszczególnych trasach osiągają zadziwiająco zróżnicowany poziom. Przykładowo opłata za przejazd pociągu EN57 Działdowo – Olsztyn Główny (83 km) wzrośnie z 408,79 zł do 619,05 zł, co oznacza 51% podwyżki, podczas gdy cena za przejazd pociągu EN57 z Rzeszowa Głównego do Tarnowa (80 km) zmieni się z 439,21 zł do 461,46 zł, czyli o 5%.

Drożej i gorzej
PKP Polskie Linie Kolejowe to monopolista – w gestii tej spółki znajduje się 98% polskiej sieci kolejowej. Przewoźnicy, chcąc jeździć po polskich torach kolejowych, są więc skazani na korzystanie z usług PKP PLK. W tej sytuacji ustawa o transporcie kolejowym zapewnia mechanizm regulacyjny – procedurę zatwierdzania opłat za korzystanie z linii kolejowych przez prezesa Urzędu Transportu Kolejowego. Urząd ma za zadanie weryfikować, czy opłaty zostały naliczone z uwzględnieniem rzeczywistych kosztów ponoszonych przez zarządcę linii kolejowych w związku z realizacją przewozów przez przewoźników. Problem w tym, że przewoźnicy kolejowi płacą spółce PKP PLK głównie za niską jakość infrastruktury kolejowej. Jak spółka sama przyznaje, tylko 37% sieci kolejowej znajduje się w dobrym stanie technicznym. Rafał Milczarski, prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych (ZNPK) i dyrektor zarządzający prywatnego operatora towarowego Freightliner, mówi, że stawki naliczane przez PKP PLK nie tylko są wysokie, ale stale rosną: – Ich kolejne wzrosty w żaden sposób nie korespondują z jakością infrastruktury oferowanej przewoźnikom. Średnia prędkość handlowa pociągów towarowych wynosi około 23 km/h. W Niemczech jest około dwukrotnie wyższa przy o połowie niższych stawkach dostępu do infrastruktury (cytat za „Pulsem Biznesu”). W koszty spółki PKP Polskie Linie Kolejowe – uwzględniane przy kalkulowaniu wysokości opłat – wliczany jest przerost zatrudnienia. W PKP PLK na każdy kilometr linii kolejowej przypada bowiem 2,04 pracowników. Dla porównania: w Niemczech (zarządca DB Netz) – 1,01, w Czechach (Správa Železniční Dopravní Cesty) – 1,12, a w Hiszpanii (Administrador de Infraestructuras Ferroviarias) – 0,94. A zatem nawet jeśli koszty PKP PLK naliczane są w sposób rzetelny, to z pewnością nie są to koszty efektywnego zarządcy infrastruktury.

Tajemnica monopolisty
Tak czy inaczej, trudno jest jednak zweryfikować zasadność kosztów deklarowanych Urzędowi Transportu Kolejowego przez spółkę PKP PLK. Albowiem w decyzji prezesa UTK zatwierdzającej cennik wiele informacji zostało… utajnionych. Zaczernione zostały dane na temat kosztów, amortyzacji, wysokości dotacji z budżetu państwa i funduszu kolejowego, pracy eksploatacyjnej realizowanej na sieci PKP PLK. W decyzji prezesa UTK zdarza się, że w pełni zaczernione zostały dwie strony z rzędu. W tej sytuacji przewoźnikom, a także opinii publicznej, muszą wystarczyć zapisy z ekspertyzy biegłego rewidenta z firmy konsultingowej Ernst&Young, na które powołuje się prezes UTK. Zewnętrzny rewident stwierdził: „Nic nie zwróciło naszej uwagi, co mogłoby spowodować, abyśmy uznali, iż planowany
wzrost stawek jednostkowych opłaty za korzystanie z infrastruktury kolejowej nie jest prawidłowo wyznaczony”. Tymczasem według Izby Gospodarczej Transportu Lądowego – która wnioskowała o niezatwierdzanie przedstawionych przez PKP PLK stawek – wzrost kosztów przyjętych do wyliczenia stawek jest nieuzasadniony, gdyż znacząco przekracza poziom inflacji.

Błędne koło
Koleje Mazowieckie w opinii na temat nowego cennika złożonej do UTK zwróciły uwagę, że „podwyżki stawek dostępu ustalone są dla linii, na których od lat, przy utrzymującym się poziomie wielkości pracy eksploatacyjnej, nie ulega poprawie stan techniczny”. Według przewoźnika oznacza to dążenie przez PKP PLK do maksymalizacji zysku przy jednoczesnym braku nakładów inwestycyjnych oraz nierosnącym natężeniu pracy. Nawet spółka PKP Intercity – współtworząca z PKP PLK Grupę PKP – skrytykowała swoją „spółkę-siostrę”, głosząc, iż poziom stawek dostępu nie jest skorelowany z jakością usług świadczonych przez PKP Polskie Linie Kolejowe. Zdaniem przewoźnika DB Schenker, kolejny wzrost stawek dostępu pokazuje, że „mimo kurczącej się sieci PKP PLK, koszty udostępniania wcale nie spadają, ale rosną”. Podwyżki w cenniku PKP PLK tworzą niebezpieczne dla rynku kolejowego błędne koło – wzrost opłat za dostęp do infrastruktury (nie idący w parze z poprawą przepustowości linii kolejowych czy skróceniem czasów jazdy) wymusi na przewoźnikach zmniejszenie skali realizowanych przewozów. A to finalnie spowoduje obniżenie wpływów spółki PKP Polskie Linie Kolejowe.

[Źródło: Karol Trammer „Z biegiem szyn” nr 5 (61)/2012]

REKLAMA: